Ubogi
Szedł biedny starzec, wychudły, blady,Na twarzy zmarszczki, starości ślady,
Do nieba łzawe podnosi oczy;A wtem chłopczyna z chatki wyskoczy.»Czegóż to płaczesz, mój dziadku siwy?Czy cię co boli, czyś nieszczęśliwy?«A starzec na to: »Wyszedłem w drogę,Kawałka chleba dostać nie mogę,Smutny o głodzie idę dzień cały,Pierwszy mnie witasz, chłopczyno mały!Pierwszy mnie słowem poczciwem witasz,Żal ci staruszka, o łzy więc pytasz.O, niech ci za to Bóg łaskę zsyła!Bądź pozdrowiona dziecino miła!«Słysząc to chłopczyk, skoczył do chatki,Wyniósł dziadkowi pieniądz od matki,Sam mu dał bułkę, a dziadek schowałI chłopczykowi pięknie dziękował.
Comments
Loading comments…