Waluś (Jachowicz, 1916)
Długo Waluś pieniędzy ocenić nie umiał,Co mu dano, to przeszumiał,A chociaż nieraz pieniądz dostał mu się wielki,Poszedł zaraz na ciastka, pierniki, karmelki.Raz z ojcem na przechadzkę wychodzi wieczorem;Zgięty z ciężkim na plecach idzie starzec worem.— Kupcie piasku! — głośno krzyczy.Nikt sobie nabyć nie życzy.Pot starcowi płynie z czoła,Coraz głośniej z płaczem woła:— Tanio sprzedam, to się przyda.Ach, widzicie, jaka bieda!Ledwie dźwigam, sił nie staje,Wszak za marną cenę daję.Biada nieszczęsnemu! biada!Nikt do niego nie zagada.W niczyjem sercu czucie się nie wzbudzi,Jakby nie człowiek przemawiał do ludzi.— Kupmy — rzekł Waluś — choć nam nie potrzeba;Będzie miał biedny starzec na kawałek chleba:Wszak on pracuje poczciwie?Jakże się tym ludziom dziwię,
Co jakby byli bez serca, bez duszyLos ich bliźniego nie wzruszy!Kupili. Wtedy ojciec uwagę mu zwraca:Jak na pieniądz ciężka praca,Jakiej ceny kilka groszy,Co zbytek w chwili rozprószy.Odtychczas Waluś dobrze używał pieniędzy,Wspomagał jęczących w nędzy,I gdy miał kilka groszy wydać na łakocie,Wspomniał, jak ciężki pieniądz i co winien cnocie.
Comments
Loading comments…