Wieśniak (Jachowicz, 1924)

Biedny wieśniak, rozliczne wytrwawszy przypadki,Rzekł: „jabym tylko pragnął lichej jakiej chatki,Krowy, owieczki i szkapiny atarejstarej;“Spotkały go te dary.Nasz wieśniak już szczęśliwy. Któż bardziej być może?WktótceWkrótce kradną mu owcę: „wola twoja Boże!Mam jeszcze, mówił, chatkę, kobyłkę i krowę.“Ależ nieszczęście spotyka go nowe:Ginie krówka i pada klaczka wynędzniała;Lepianka tylko została.

Ten, co próżno za szczęściem od tak dawna gonił,Łzy nie uronił.Raz zrana, niespodzianie wchodzi podstarości,I w imieniu dziedzica żąda zaległości,Odwieczne wspomina długi,Nawet każe mu płacić, co był winien drugi:Jakieś tam czynsze, daniny, podatki,A że nie miał pieniędzy, wypędza go z chatki,Płaczą dobrzy sąsiedzi nad losem sąsiada.„Nie, rzecze, ten nie zginął, kto zdrowie posiada;Bądźcie o mnie spokojni; mam jeszcze dość siły:Ot pożyczcie mi tylko siekiery i piły“.Poszedł więc na zarobek do poblizkiej wioski,Pracował i oszczędzał. Przy pomozypomocy Boskiej,Niezadługo założył gospodarstwo nowe;Znowu ma owcę, konia, chałupkę i krowę.

Comments

Loading comments…