Wiewiórka i małpa (Jachowicz, 1916)
Jeszcze w zielonej skórce,Dostał się orzech wiewiórce,Ledwie go dotknie drobnemi ząbkami,— Jakże mnie — rzecze — moja matka mami.Nieraz mi to powiadała,Że orzeszek potrawa arcydoskonała.Dziękuję za nią. — Wtem rzuci orzechem,Podjęła go małpa ze śmiechem:Bierze w łapki, rozłupywa,Słodkie ziarnko wydobywa,I gdy go zajada sama,Rzecze wiewiórce: — Dobrze mówi mama,Dobry orzeszek, lecz trzeba zgryść wprzódy.Trzeba wprzód popracować, kto chce mieć wygody.
Comments
Loading comments…