Do moich współziomków
Mądry Polak po szkodzie, — już były te szkody!Dziś na nas obrócony wzrok mają narody:Lub nasz rządnych, przezornych, czynnych świat pochwali,Lub nad chcącymi zguby nikt się nic użali!Nigdy dobrańszych posłów nie miała Warszawa,Ich cel — ojczyzny dobro, ich nagroda — sława!Ale, jeśli na sporach czas wycieńczą marnie,Jeśli wzgląd osobisty serca ich ogarnie,Jeśli granic obrony silnej nie wyznaczą,Jeśli jeszcze i tacy na swe zyski baczą,Jeśli ta góra wielka śmieszną myszkę zlegnie:Już mnie o szczęściu Polski nadzieja odbiegnie.Kto pragnie pospolite opatrzyć pożytki,Nieprzyzwoite smutnym niech wytępi zbytki!Gną się stoły pod srebrem, w galonach lokaje,Tłoczą nam sok Bachusa Hotentotów kraje,...A bracia nieobronni w srogiej jęczą doli,Wolność nasza na obcej gruntuje się woli.Ojczyzna uszczerbiona! O sławo! po tobieW najgrubszej by nam chodzić przystało żałobie!Niech wzgardza obywatel te kosztowne szaty,Te zgraje służebników, ten pozór bogaty!....Nieludzko nas odarli opiekuni srodzy:Nie udajmy bogaczów, kiedyśmy ubodzy!Jedni frantostwem, drudzy przez użycie wiosła,Inni dostatki ciągną z handlu i rzemiosła:My, na środku żelaznej wychowani ziemi,Umiemy kuć oręże, zręcznie władać niemi.Można z żelazem w ręku zniżyć krytych złotem,Więcej krwią w roku nabyć, niż ci w sto lat potem.Póki u młodych orląt dziób jest niedojrzały,Póty ich baczny ojciec nic puszcza ze skały;Ale, gdy jego dziatwie z kończącą się wiosną
Dłuższe pióra stężeją i szpony odrosną,Sam ich uczy lot śmiały czynić nad obłoki,Niebezpieczeństwem gardzić, rzucać się na smokiPóki nas oszpecały gnuśność, zdania gminne,Obrzydliwe pijaństwo, przesądy dziecinne, —Wpośród mocarstw ogromnych zamknięci, jak w matni,Do dania im odporu nic byliśmy zdatni.August raczył powszechniej światło rozprowadzićI myśleć nas nauczył i potrzeźwu radzić;I ta jest między nami najdzielniejsza młodzież,Co nosiła wojenną jego szkoły odzież.Tworzy nam w sercach siłę, do męstwa zachęca,Do obrony ojczyzny nadgrodami znęca....Ku broni kierowany, żeby duch nie stygnął,August naszego posąg bohatera dźwignął.Między starożytnymi archiwów zaszczytyStał obraz Aleksandra, przez Lizypa ryty;(idy w jego rozważaniu Cezar się zatopił,Szlachetnie zawistnemi lice łzami skropił,Bogdaj podobna zawiść w nas była widziana!Idźmy ten uczcić posąg walecznego Jana,A przed nim na dobyte przysiążmy pałaszeZa niepodległość kraju łożyć gardła nasze!
(Około 1700 r.)
Comments
Loading comments…