Oda balon
Gdzie tylko bystrym orzeł polotemPierzchliwe pogania ptaki,A gniewny Jowisz ognistym grotemPowietrzne przeszywa szlaki.
Niezwykłych ludzi zuchwała para,Zwalczywszy natury prawa,Wznawia tor klęską sławny IkaraI na podniebiu już stawa.
Nabrzmiały kruszców zgorzałym duchem,Krąg lekkiej przodkuje łodzi,Los dla niej rudlem, nici łańcuchem;Z wiatrami w zapasy chodzi.
Już im te złotą wyniosłe pychąZnikają z przed oczu domy,W gruzów nikczemnych potrzaską lichąWzrok przeistoczył poziomy.
Król, wódz, senator, kmieć pracowity,Czy rządzi, czy ryje ziemię,W błahych się zlepkach czołga ukryty,Jak drobne robaczków plemię.
Jak z kilku kropel strumyk kreślonyDziecinnym palcem na stoleLedwo się sączy na tym padoleNurt szumnej Wisły zmieniony.
Gminie, ku rzadkiej zbiegły zabawce,Jakież ci cuda mózg kryśli?Ty sobie roisz, czary, latawce:Filozof inaczej myśli.
Choć się natura troistym grodziZe stali murów opasem,Rozum człowieczy wszędy przechodzi,Niezłomny pracą i czasem.
Temi on wsparty tory wędrowneBurzliwym morzom poruczył,Wydarł z otchłani kruszce kosztowneI szukać głazy nauczył.
Zbywają dzikiej mocy żywiołyPod jego dzielnym rozkazem,Leniwe woda opuszcza doły,A góry ścielą się płazem.
Tego się styru w pogodnej porzeGdy ujął mężny Sarmata,Choć go opuścił i wiatr i zorze,Już wolniej sobie polata.
Wszystko zwyciężysz, łódko szlachetna,Na ciosy przeciwne twarda;Statek twój sława uwieczni świetnaChlubniej niż podróż Blanszarda.
Comments
Loading comments…