Opryszki w pieśni

Prawda starowieku

Matko! znają mnie Dunaje,Gdy ja idę — fala staje.Przejdę — wał się zamknie z grzmotem.Rozbój wita mnie szczebiotem,Bór hołubi pobratyma,Zgraja wilcza straż mi trzyma.

Weź garść piasku moja neniuI posiej go na kamieniu,Kiedy na piasku modre zejdą kwiaty,Wtedy powróci syn do ojców chaty.

Ach! gdyby się rozwił buczek,Dwie brzózki bieleńkie,Poszlibyśmy, pobratymie,Do jasnej zoreńki —

Na wysokiej połoninie czerwienieją szyszki,Cóż? pójdziemy pobratymie tej wiosny w opryszki?

Wyrobimy toporczyki, bułatne topory!Skarby sobie otworzymy, zamczyska i dwory —

A powiem ci, pobratymie, jak skruszyć kajdany,Pana w dworze my przybijem gwoździami do ściany.

A czyjeż to — w Czarnohorze — rżą koniki wrone?Słychać, bracia, że przenoszą dukaty czerwone.

Będą huczeć naszą sławę Dunaje głębokie,Będą kądziel prząść i śpiewać prządki modrookie.

Ach! gdyby się rozwił buczek i ta Czarnohora,Niejedna by spustoszała bogacka komora!

Oj, ty chłopcze, łeginiku młodziutki a dumny,Porzuć góry i opryszki i powracaj ku mnie.

Jak porzucać mi, biedaszko, góry, połoniny,Kiedy wpadnę panom w ręce, to marnie zaginę.

Poczaruję ja, powróżę, zgadnę jego drogę,A czy prawda, że pojmały go tam straże srogie.Poczaruję ja, powróżę woskiem na pszenicy,A czy prawda, że już ścięty mój miły w ciemnicy.Czy już w ziemi śpi, czy w puszczach bieduje mój miły.Czy mogiła go kołysze, czy puszcze zakryły.

Comments

Loading comments…