Wiosna w butynie

Zwada

Któż ryzy ścieli — nasz panicz-ryśKtóż nas weseli — nasz panicz-ryśKtóż kładzie haci — nasz panicz-ryśKtóż nam wypłaci — nasz panicz-ryś.

Któż syn kowalski — nasz panicz-ryśWdowie pociecha — nasz panicz-ryśŻelazo w palcach gnie — panicz-ryśSercem nie miechem — nasz panicz-ryśRozdął ochotę — nasz panicz-ryśKto rączki złote ma — panicz-ryśOczy surowe — nasz panicz-ryśBez złego słowa — nasz panicz-ryśA nagiął słowem — nasz panicz-ryśButyn gotowy — nasz panicz-ryśKtóż składa talby — nasz panicz-ryśKto Bogu chwalby — nasz panicz-ryśKto wierci skały — nasz panicz-ryśA któż w cymbały gra — panicz-ryśKto zagra wodom — nasz panicz-ryśSpławi nas dodom — nasz panicz-ryśZdrowo i młodo — nasz panicz-ryśGraj-śpiewaj wodo — nasz panicz-ryśW sławie popłynie — nasz panicz-ryśW sławie zostanie — nasz panicz ryśpanicz-ryś.

Gdy szepnie, jedwab sypie się złoty,Przed cerkwią skłoni się, sam dzwon dzwoni.Same z łoskotem rozwrą się wrota,Same w ołtarzu świece się jarzą —

Gdy szepnie — jedwab sypie się złoty,Przed cerkwią skłoni się — sam dzwon dzwoni,Same z łoskotem rozwrą się wrota,Same w ołtarzu świece się jarzą,Wody nie gwarzą, gwiazdy nie sądzą,Na mir dzwon dzwoni i świat się skłoni.

Jestem dzieckiem tej ziemi i nieba, z łona ziemi, z siewu gwiazdRód mój niebiański, wszak wiecie, widzicie to sami,Uschłam z pragnienia i ginę, o dajcie co prędzej, dajcie jużChłodnej wodiczki płynącej z zatok zapomnień, przypomnień,A gdy mi dacie się napić do syta z Bożej krynicy,Będę gazdować wśród niebian na zawsze i modlić się za was.

A ty mene ne kochajesz,Ja tebe kochaju,Cztery razki za tobojuSłuhy posyłaju.

Pływaj sobi PetrusykuWid kraju do kraju,Abys znał ty jek lubytyTu welmożnu paniu.

Aby pany piznawałySzo to mij kochanec.

Oj kazaw ji hoduwatyChlibom pszennyczenkim,Taj kazaw ji napowatyMedom sołodenkim.

A ona ji hoduwałaŻiebow-hadynoczkow,A ona ji napowałaHyrkow połynoczkow.

Jek zaczieły hadynoczkiKoło serca wyty,A ne dały KaterynciNa tym switi żyty.

Rozstupajsy syra zemnioNaj w tobi potanu.

A ja pidu w połonynkuJa w totu Beriju,Spiwanoczki zaspiwaju,Bo spiwaty umiju.Jekuż cziuty nowynoczku?Ne można kazaty,Piszow Sztoła z towarystwomSeła wojowały.Mut wesnoczki nastawaty,Zazulki kowaty,A my budem z MyronykomPany wojowaty,Mut łastiwki szczebetaty,Mut witry hudity,A my budem z Myron-SztołojPo horach honyty.

Deż ty dumaw, MyronykuLitom probuwaty?Deż ty dumaw, MyronykuZymku zymuwaty?

A ja dumaw lituwatyU zełenych stoliw,A ja dumaw zymuwatyDe my Pan Bih pomih.

Oj upaw twij honoroczokJek pid zymow cziczky,Prosy Boha skoroj smerty,Taj po smerty swiczky.

Zakowała zazułenkaOt tam nad Wyszenkow,Tam pokłały szybenyczkuDla Sztoły noweńku.

A wy pane honorowiCałujte w huzyciu!

Na wysokij połonynciBaranczyk wid mamyZahuływsy, załyszywsy,Taj piszow switamy.

Swit czużynoczka, brat ni sestryczka, nichto ne zowe,Nema z kim żyty, hnaty — tużyty z wamy witrowe!

Jakżeż buło moja mamkoSyritku łysziety?Komuż pidu wypłakaty,Komu sy żiełyty?A deż tebe nachodytyW werchach u kaminiu?A jek tebe wyślidytyW rosyci — w zadwiriu?A deż tebe wyzyraty,W sadoczku — w łystoczku?A jek tebe probużatyU temnym hroboczku?

Chibaż tobi baranczykuNiżky widrubaty,Ne szukawbys, ne bidywbysWid chaty do chaty.Chibaż tobi, baranczyku,Wikołoty oczi,Bys ne płakaw wse do sonciaZastyw w wicznij noczi?Jakżeż tobi zahasytyTu hołosnu tuhu?Chiba jezyk wypałytyZwuhłyty na wuhow?Szej ty lipsze baranczykuSerce wikroityBys ne tużyw wtychomowkuSzo jes sam na switi.

Swit czużyneczka, brat ni sestryczka, nichto ne zowe,Nema z kim żyty, hnaty — tużyty z wamy witrowe.

Swit czużynoczka, brat ni sestryczka, nichto ne zowe.Nema z kim żyty, hnaty — tużyty z wamy witrowe.

Comments

Loading comments…