Strych
Moja Warszawa
STRYCH.
Jedno z najmilszych wspomnień mych,Obraz z dzieciństwa wywołany:Zasnuty pajęczyną strych,Dziwny, jak jakiś kraj nieznany.
Nisko z karpiówek spływa dach,Płomienny latem, mroźny w zimie.I był tam dla mnie czarów gmach,A tajemnica jego imię.
Duży, na kołach, siwy koń,Który sprężyną sam się rusza:Chciałbym go dosiąść, biegnę doń, —Ale umarła jego dusza!
Z śrubek, po których został ślad,Próżno wciąż inną się przekręca —I nie zaniesie mnie już w świat,Gdzie się wyrywa myśl dziecięca.
A kiedym wiersze chłonął wlot,Od strychu wzbity i od ziemi,Naprzeciw siadał czarny kot,Kot ze ślepiami zielonemi.
I patrzył na mnie dziwnie tak,Kręcąc ogonem z cichym szmerem, —A mnie się zdało, że to mag,Co mnie uczyni bohaterem.
A gdy szesnaście miałem lat,Kochając pierwszy raz pocichu,Pasemko włosów, list i kwiatSchowałem w jakiś kąt na strychu.
W złej chwili pukiel, list i kwiatZmieszałem — dzieciak — ze śmieciami, —Bo tak się stało w biegu latZ wszystkiemi serca pamiątkami.
Comments
Loading comments…