Amsterdam (Przyjdź-że raz jeszcze...)
Przyjdź-że raz jeszcze, chłopcze pięknolicy,Na Nieuwe Hogstraat, w żydowskiej dzielnicy,Stań, głowę pochyl, i posłuchaj srebraMelodyjnego dźwięków z sczerniałej wieżycy.Nim zsiniałe źrenice nakryją powieki,Tę lipę starodawną i kanał daleki
Ujrzysz, wargi wilgotne i ramiona smagłeRozchylisz, abstrakcyjne, gnane wiatrem żagle,Sunące nad czeluścią żałobnej ulicy,Skąd bije odór tłuszczu i zamorska febra.Tytoń ciemny i kawę wonną w tej stolicySprzedają, lecz okręty rdzewieją w przystani, —Tułam się, jak Spinoza, powracam z otchłani,By w oczach martwiejących ujrzeć trójkąt nagle.
Comments
Loading comments…