Berlin

Przed nami: łuk triumfalny,patyna miedziano-zielona,jadowito-bura, jak wspomnieniemonet, zbieranych w młodości.

Policjant w kasku, jak Nike,wyrzuca na skrzyżowaniu— ta mechaniczna zabawka —dłonie w rękawicach z bawełny.

Przez słomkę lody lepkieciągnie w ramionach zbyt szczupłymłodzian, prowokator rewolucji,wielkomiejski, bezmyślny efeb.

Chodzę, chodzę „Pod lipami”,ale jest to tylko ulica,kolekcjoner beznadziejnie - szczęśliwy,łez spragniony, słonego morza.

Comments

Loading comments…