Chmura na czole (wiersz)
Gałąź smukła o szyby w przelocieZapukała już na ukos.Pierwsze ptaki, zatrzymane w locie,Oglądają się w kałuży, nie widząc.
Znów żałobne pól rozlewiskaNa gnijącej tej roli otwartej,Sine kiełki — rychłe pastwiskaDla krów chudych, ciężko dyszących.
Och, i chmury! — dawne widziadła,Położone na źrenice oślepłe,Z których nawałnica wybladłaRunie, srebrnym krając piorunem.
I zmierzch jeszcze — z gajowej fletniZrodzony w rozjękach śpiewnych.Zmrok łagodny — prawie letni.Oderwij palce od oczu!
Ponad ziemię patrz — noc ze złota,Na tę ziemię spójrz — noc wokół czarna.Tu i tam wicher tobą miotaBez nadziei, nijakiej nadziei...
K. A. Jaworskiemu
Comments
Loading comments…