Jesień (Napierski)
JESIEŃChoćby do kolan wonne winnice podbiegłyI do warg ściętych wlały skryty fiolet wina,Nadal słuchać będziemy w zadumie przebiegłej,Jak w syku liści zwisa złocista godzina.
Tu, w altanie, spoczniemy. Czyżby trzeba więcej?Niebo gasnące muska pierzchające włosy,W niebiosy Ceres wznosi owoce i kłosyI na czoła skłonione zbóż nakłada wieńce.
Sierpień orzechy tłucze. Sierpem tucze żenie,Ponad łąk pokoszone zielenie, nad strzechy,Ślizkie grzyby są cierpkie, jak radość jesieni,I czyżby zbrakło pociechy?
Nigdy czół nie schylimy pod ciosem wichury,Gdy głosi Cię milczenie i słów wzniosłych głoska,Zamknięta w nawałnice, grady i lazury,O, Matko pól dostałych, Matko Boska.
Comments
Loading comments…