Parma
O, nazwo fiołkowa! splątana z Stendhalem,Przepajamy cię śmiercią, chłodnym wiosny żalem,
Oglądamy nad wodą, rozpięte srebrzyście,U kurzu bielejących dróg platanów liście,
Co w otchłań widnokręgu, na pożółkłym stoku,Kładą cienie ruchome, jak w ślepnącem oku.
Dźwięku, jak ryngraf bity, heroiczne imię,Któż miłość, zaplątaną w twe zgłoski, rozstrzygnie,
Kiedyż w głuchym, dudniącym od kroków, klasztorze,Na płycie marmurowej staniesz, czuły boże,
I w burzy kwiatów bzowych, rozszarpując kiście,Gardziel ptaków przebijesz, piękny rzeczywiście,
A drzewem pochylony nad nieczułą wodą,Zmiennym cieniem nas złowisz, jak siecią niewodu?
Tyś nie wiedział, ja nie wiem, któryś ciosał bogów.W ciemnej oddali słyszym trąbkę samochodu
I na głuchej stacyjce, w wichrze i ulewie,Pytamy, kiedy pociąg nadejdzie. Nikt nie wie.
Comments
Loading comments…