Paryż — III

Naga tancerka, czyżby z bronzu? Pustawewnątrz, odlana! Och, zarys jej w lustrach,pokrytych mgłą. Na ułamanym marmurze konsolipowykręcane bibeloty, strasznie! Powoliprzemieniają mnie w widmo! Zapatrzęsię w blask naftowy lampy. Na teatrzepocznie się dramat rzeczy grać. Dekoracjeprzemień. Uciekaj póki się nie zbudziich wrogość, przestrzeń obca, raz na zawszedopóki nie uwięzi, między ludziidź!W czapkach na bakier, tak miękkich,jak gołąb, w szalach barwionych, barwnych, z głębiakordeonów, na prostych stołkach, przy blacienagim: a na tej desce plama,głęboka czerwień. Nie krew to, likier! W dramaciekrwi niema! Humor, pięść, łuna różananad miastem szarem, róża u apaszaw klapie, tłuczone szkło. To uliczka nasza,gdzie powracamy w zachód malowanyzłotem nad Sacré Coeur, jak w bramyszczęścia, gdzie powracamy zawsze.

Comments

Loading comments…