O miłości — Tom I — Rozdział XIX

Translated from French by Tadeusz Boy-Żeleński

Dalszy ciąg wyjątków od piękności.

Kobiety inteligentne i czułe, ale delikatne i nieśmiałe, które, nazajutrz po jakimś balu, tysiąc razy przechodzą trwożliwie w myśli co mogły powiedzieć lub zdradzić mimowoli, takie kobiety, powiadam, oswajają się łatwo z brzydotą mężczyzny i brak ten nie stanowi dla nich niemal przeszkody.Mocą tej samej zasady jesteśmy prawie obojętni na stopień piękności ubóstwianej kobiety, która nęka nas srogością. Niema tu już prawie zupełnie krystalizacji piękności; kiedy zaś przyjaciel, chcąc cię uleczyć, powie ci, że ona nie jest ładna, zgadzasz się z nim niemal, a on myśli że osiągnął bardzo wiele.Przyjaciel mój, dzielny kapitan Trab, opisywał mi dziś wieczór uczucia, jakich swego czasu doznawał na widok Mirabeau.Nikt, patrząc na tego wielkiego człowieka, nie doświadczał wzrokowo przykrych uczuć, nie znajdował go brzydkim. Porwani jego piorunowym głosem, wszyscy zwracali uwagę — znajdowali przyjemność w tem aby zwracać uwagę — jedynie na to, co było pięknego w jego twarzy. Ponieważ nie było u niego prawie wcale pięknych rysów (pięknością rzeźbiarską lub malarską), zważano jedynie na to, co było piękne inną pięknością, pięknością wyrazu.Podczas gdy zamykało się oczy na wszystko, co, mówiąc po malarsku, było brzydkie, zatrzymywało się z zachwytem na najdrobniejszych szczegółach znośniejszych, np. na piękności jego bujnych włosów; gdyby nosił rogi, wydałyby się piękne. Ładna tancerka zniewala co wieczór do uwagi wytarte lub pozbawione wyobraźni dusze, wypełniające balkon Opery. Przez swoje wdzięczne, śmiałe i uczone ruchy budzi pożądanie i stwarza w nich jedyną może krystalizację do jakiej są jeszcze zdolni. W ten sposób brzydula, na którą nikt nie raczyłby spojrzeć na ulicy, zwłaszcza nikt z tych przeżytych lampartów, jeśli się często pokazuje na scenie, może znaleźć bogatego protektora. Geoffroy powiadał, że teatr jest piedestałem dla kobiety. Im tancerka sławniejsza i więcej zużyta, tem więcej warta: stąd zakulisowe przysłowie: „Niejedna zdoła sprzedać to, czegoby nikt nie chciał darmo“. Dziewczyny te kradną swoim kochankom część ich namiętności i bardzo zdolne są do miłości naprzekór (par pique).I jak tu nie łączyć szlachetnych i miłych uczuć z fizjognomją aktorki, której rysy nie mają nic odrażającego, w której widzi się co wieczór przez dwie godziny odbicie najszlachetniejszych uczuć, a której nie zna się skądinąd? Skoro się wreszcie znajdziesz w jej salonie, rysy jej przypominają ci uczucia tak szlachetne, że cała otaczająca ją rzeczywistość, mimo iż czasem niegodna, przybiera natychmiast coś romantycznego i wzruszającego.„Niegdyś, w pierwszej młodości, będąc jeszcze entuzjastą nudnej tragedji francuskiej, ilekroć miałem szczęście wieczerzać w towarzystwie panny Olivier, co chwila łapałem się na tem, że serce mam przepełnione szacunkiem, jakbym mówił do królowej: i w istocie nigdy dobrze nie wiedziałem, czy, będąc przy niej, kocham się w królowej, czy w ładnej dziewczynie“.

Comments

Loading comments…