Dziecię skrzypka
Translated from Czech by Konrad Zaleski
Umarł biedny skrzypek,Gmina po nim w spadkuBierze skrzypce z kołka,Niemowlę w dodatku.
Kiedy urzędownieSpadek odebrano,Babci w okularachStrzedz go przykazano.
Choć ktoś na kołysceCzarcią skreślił nogę,Jednak ma w opieceMałą, Bóg, niebogę.
Zleciwszy Mu dziecię,Babuleńka miła,Szepcąc pacierz z cicha,W sen się pogrążyła.
O północy, nagle,Gdy przeciera oczy,W księżycowym blaskuWidzi, że ktoś kroczy.
Oczom swym nie wierzy,Poruszyć się boi...Nad kołyską skrzypekŻywiuteńki stoi.
Ujął skrzypki, skłoniłGłowę ku dziecinie,A z pod palców rzewnaWdal piosenka płynie:
— „Sieroteńko biedna,„Ptaszyno ty złota,„Niechże mi, jak dawniej,„Głosik twój szczebiota.
„Pójdź, przytul się do mnie,„Wśród nędzy i chłodu„Umarłabyś tutaj,„Jak twój ojciec z głodu.
„Tuby cię wygnano,„Gdy burza na dworze,„Zmrożonoby serce„Twe lodem, niebożę.
„А gdyby cię w złote„Przystrojono szaty,„Sumienie twe czyste„Podartoby w szmaty.
„Wyciągnij rączyny,„Wzlecim tam, za chmury,„Ponad lasy, niwy,„Ponad sioła, góry.
„Skrzypeczki te nasze„Zabierzemy sobie,„Przygrywać ci będę„W wiekuistej dobie.
„O gwiazdeczkach złotych,„O aniołkach w niebie,„Aż ta piosnka rzewna„Ukołysze ciebie“.
I dotyka rękąSkrzypek dziecka ciała...Nagle babcia wszystkoKrzyżem zażegnała.
Księżyc w okno patrzy,W sadku szumią drzewa;Straż się znów zdrzemnęła.Jak to zwyczaj miewa.
Kiedy przyszli ranoWójt, gromada cała,Babcia martwe dzieckoPilnie kołysała.
Skrzypki gdzieś przepadły,Szkodę miała gmina;Niedozór widocznieTej szkody przyczyna.
Być może. Ja jednakWierzę w babci słowa,W każdej bajce ponoćPrawdy część się chowa.
Comments
Loading comments…