Halcyon
Ja śpiewam wedle świata:Za fraszkę u mnie majętność bogata,Fraszka urodzajne włościI nieprzejźrane okiem majętności.Niech drudzy łakomie zyskuSzukają z biednych poddanych ucisku,Niechaj nędznych ludzi pracąNienasycone szkatuły bogacą.Zbiorą srebro blade z złotemUbogich kmiotków napojone potem,Będą mieć szkarłaty tkane,Krwią robotników mdłych zafarbowane.Ja nic nie dbam o pachołkiAni o przednich dygnitarzów stołki;Czołem za cześć, komu zda się,Niechaj się nędzą drobnych ludzi pasie.Obejdę się bez bankietów,Bez smaków nowych, bez krętych pasztetów.Nie pragnę mieć na mym stole,Co rodzi morze, powietrze, las, pole.
Darmo tokajscy winiarze!Darmo topicie grona ne kutnarze;Miejcie sobie wasze trunki,Z których pochodzą morderstwa, trafunki,Potem niemęzkie pieszczoty,Także powszechne do wszystkich zaloty.A miłość, która się chwiejeZa wiatrem, miejsca u mnie nie zagrzeje —Wszytka moja myśl jest o tem,Jakoby dobrze było mi potem,A teraz, póki mi lataSłużą przystojne, abym zażył świata.Muza u mnie w przedniej cenie,A po niej zdrowie, potem dobre mienie;Grunt u mnie rozumna głowa,Wesołe serce, miarkowana mowa;Przyjaźni chronię się wielu,Zdrów bądź jedyny u mnie przyjacielu!Czasem śpiewam, zawsze przeciePneumellę głoszę na wdzięcznym szpinecie;Chcę i twórcy memu służyć,Chcę darów wielkich godnie użyć,Chcę z nim żyć wiecznie, gdy w ziemięŚmierć późna wróci ciała mego brzemię.
Comments
Loading comments…