Hebroni
Póki mię młodość pierwsza piastowała,Nigdy frasunku głowa ma nie znała,Lecz próżen trwogi wiodłem bieg błogi.Skoro mię lata starszym uczyniły,Zaraz mię trudów ciężkich nabawiły,Przyszedł za laty kłopot zębaty.Do mnie z Pafii zrodzona dziecinaŁuk z niepochybnem żeleźcem napina,A gdzie umierzy, ostro uderzy.Częstokroć pędem gdy do mnie przybiega,Tak mię miłosnym płomieniem podżega,Że jak śnieg mdleję, gdy słońce grzeje.Za mną nieschronna w tył naciera zwada,Podemną kopie lochy cichy zdrada,Śmierć z pewnym gońcem grozi mi końcem.Gdzie ta Medea, która przez swe czaryWiek Ezonowi odnowiła stary,Żebym w starości zażył młodości!
Comments
Loading comments…