Hiacynt
Nie już słońce promienie złotowłose roni,Kiedy się czarnej chmury żałobą zasłoni,Owszem po niebie toczy tem jaśniejsze koło,Gdy mu opłócze burza niepogodna czoło.Ani zorza w ciemnościach ostatnie już tonie,Kiedy w wieczornym mroku zanurze swe skronie,Ale tem bielszą światu pokazuje szyję,Im ją najdłużej w nocnej kąpieli wymyje.Nie przeto mój Kupido! pozbędziesz mych chęci,Że go przeciwne szczęście srogim wichrem kręci;Nie dlatego pochodnia w ręku jego zgaśnie,Iże ją wróg zawisny chce zatłumić właśnie.Jako węgiel skropiony wodą bardziej parzy,Jako wiatr rozdymając ogień lepiej żarzy,
Tak miłość moja większe wypuszcza płomienie,Skoro na nię fortuna przeciwnością wienie.Rzeka zatamowana wody nie pozbywa,Lecz sowitą powodzią natychmiast opływa;Im kto uporniej drzewo palmowe w dół tłumi,Tem prędzej swe gałęzie wzgórę podnieść umie.I ja na znak miłości mojej nieodmiennejPostawię nad potokiem srebrnym słup kamienny,Na którego wierzchołku będą wespół ryteDwa serca jedną strzałą miłości przeszyte.
Comments
Loading comments…