Seweryn

Ogniu mój jedyny! który u dziewczynyNa twarzy się żarzysz, tóż mię przykro parzysz!Oto z serca twego, chociaż zakrytego,Piersiami przez szyję ostry promień bije;Twe bystre źrenice, jak dwie łyskawice,Iskry na mię miecą, które miłość niecą;Nuż usta wstydliwe, jak dwa węgle żywe.Teskliwą nadzieją chęci we mnie grzeją.Nie tak Procyona gwiazda rozpalonaGorąca przysparza, gdy kłosy dowarza.Kupidowi, wierzę, lubo też Wenerze,Abo więc Helenie pokradłaś płomienie.Przedtem z obyczajem nazwałem cię rajem,Teraz śmielej rzek, jak w piekle się piekę,Bo gdy na mię okiem rzucisz, pałam skokiem,A kiedy pochwalisz, w popiół szczery palisz;Toć mię taką miarą uczynisz ofiarąZupełno paloną, tobie poświęconą —I ofiarą tedy zostanę ja, kiedyBędzie dla mnie taki ołtarz, ogień jaki.

Comments

Loading comments…