Tymorynna

Niechaj kto inszy słodką melodyąGłośno wysławia rzymską Lukrecyą,Która na cnocie skoro szwankowała,Krew swą wylała.Także i Wanda nie chcąc cudzoziemcaW małżeństwie cierpieć, Rotogera niemca,Nad wiślnym brzegiem pogrzebiona, wszędzieRymem mu będzie.Może przypomnieć wiarę Penelopy,Kiedy zdradzała niewstydliwe chłopy,Psując w tuwalni coraz nocą skrycieDniowe uszycie.Niech drugi gładkim wierszem opowieda,Jako żałosna barzo AndromedaNa twardej skale wisiała opiętaW żelazne pęta,Aż gdy Perseus śmiercią się jej wzruszył,Zabiwszy stróża okowy pokruszył,Co większa jeszcze, wziął za żonę ślubnąPanienkę zgubną. —Nasze łagodne ogłaszają odyDnia dzisiejszego uroczyste gody

I społecznego mieszkania przyjęteUstawy święte.A tak miłości boża! na ofiaręBiałych łabęci w twoje jarzmo paręPrzyjmi sprzężonych, bądź prawdziwym stróżemNad ich powozem.Ty krwie nie pragniesz wytoczonej, aleNajmniejszą duszę chcesz zachować w cale,Niechże w przybytku twoim ta obiataZażywa świata.A iż w podarkach żywych kochasz wielce,Przetoż nie skopy, nie otyłe cielce,Lecz serca na ich ołtarzu właściwymPal ogniem żywym.

Comments

Loading comments…