Akt I
W mrokach złotego pałacu, czyli Bazylissa Teofanu
Hrymr ekr austanhefisk lind fyrirsmysk iörmumgandri iötunmodiormr kmyr unir.
Hrym jedzie od wschodu —podnosi tarcz —Jörmumgandr walczy wśród tytanówrobak uderza falę...
ho synchoreutes uranu ton angelonkaj geten adej tas ekej melodias —
Sadzawkę życia rzuciłem —w ocean śmierci wszedłem —sądu się lękam i trwożę —przed straszną Inkwizycyą drżę.
Ognia męczarnie —noc i Tartatos zimny —dusze i ciało zbrukane mam.
O Maryjo, Maryjo!witaj góra świętapo której chodzi Bóg!krzaku uduchowniony,niegorejący!witaj, jedyny do Bogaze świata moście,wiodący śmiertelnychdo życia wiecznego.O Nimfo święta,okręcie światłości,wędrowca mroków oswobodź mnie!Niosłaś, o nienaganna,w Twym sercu ognistymszeroki wielki mieczprzepowiedziany ci przez Symeona,a teraz stoisz pod krzyżem —niewolnica i MatkaTwojej otchłani pełnej gwiazd!
Wszedłem w głębiny!Z Adama ślepegonaradzam się jużcały człowiek!Smutków nienawidzęi tchórzostwa śmierci —one gnająku bagniskom piekieł,jak to z Judaszem byłopo rozpacznym zimnym pocałunku.(mnich stara mu się wyrwać harfę)Tak mnie na świecie głosząc,objawcie — czem jestem!
nienawidząc jużparabol i enigmatów,
mówcie, że Bóg rządzę wszystkiem!Sposobem niewypowiedzianymprzyjąłem kształt niewolnika —
Duszo moja nieszczęśliwa,do wybranej nędzy niewolnikaz wniebowziętym sercem dąż!
Comments
Loading comments…