Santa Hermandad

W mroku gwiazd

Bujnie zroszony mój ogród krwią.Z lochów tych na świat nie wyjdzie jęk.Braciszków moich wiedli do męk —[a dzwony dzwonią...] — kleszczmi ich rwą.

Lampka im zżarzy skórę do trzew,na dybach zwisną jak harfa strun —a krzyż zielony z krepą wśród łun,jako nadziei bluźnierczy krzew.

Oczy ich próchnem świecą, jak duchów —usta zgniecione byczym pęcherzem —i tak przed ojcem staną kacerzem,w drewnianej klatce, z brzękiem łańcuchów.A łzy tych gromnic na twarz kapiące,nie tak bolesne, nie tak gorące.

Comments

Loading comments…