Dzieła Cyprjana Norwida — Wstęp — II
Jeszcze tylko kilka ciężkich chmur,Nieporozpychanych nozdrzem konia —Jeszcze tylko kilka stromych gór,A potem już słońce i harmonja.Jeszcze tylko z hełmu kilka piór,W wiatru odrzuconych próżnię —Jeszcze tylko jeden pękły grot,Błyskawica jedna, jeden grzmot —A potem już nic...
Co u zwierząt znakomitem,To u ludzi krzywość,I, co tobie pospolitem,Dla mnie osobliwość.
Pospolitych rzeczy zatemTaka jest różnica,Jak różnica świata z światem,Z księżycem księżyca.
Wszędzie pewne prawd nasionaI kształtów warunkiZiemię, ludzi i imionaPokrewnią w stosunki.
Tych stosunków spokrewnienieW treści, co rozkwitaI jak drzewa jest nasienie,To rzeczpospolita.
Jeśli-bo z siebie wyrzucisz niewolę,Ile narowem w krew się jej zaniosło,A ile prawem, zwierającem wolę,Jeśli jej tyle przyjmiesz, jak rzemiosło,Zrobiłeś wiele, wiele, bracie miły,W tych katakumbach tej polskiej mogiły.
Niewola jest to formy postawianieNa miejsce celu. Oto uciśnienie.
Poczęty jestem — wiem, że skończyć muszę,Ile formalną tu bywam osobą,Więc i nie czekam, aż mi wezmą duszę,Lecz duchem formę z każdą niszczę dobą,Unadforemniam się i palę ciało...
Bo wolność — jest to celem przetrawienieDoczesnej formy. Oto wyzwolenie.
Próżność i wywyższenia się żądza to czyni.Zaradzić temu? Chyba, że wolności stratąKonieczną i cenzurą, co, jak ochmistrzyni,W opiekę weźmie, silną także dyktatura...»
Nad rumieńcem skronie zapalone
Złotostruny, albo ja wiem,Jak pisać do ciebie?Choćbym pisał piórem pawiem,Umaczanem w niebie,I to mało...
Gdzież się podział krzyż?
Stał się nam bramą!
Uderzmy w sądne pienie,Nawołując: «Ciesz się, późny wnuku!Jękły głuche kamienie:Ideał sięgnął bruku!»
Comments
Loading comments…