Brudnego nieba…
BRUDNEGO NIEBA…
Brudnego nieba blask nie przetrze.Bez wiewu gną się, jak na wietrze,Pijane, rzekłbyś, oczerety.Śpią fale, jakby były z Lety.
Miłościw bądź mi, mocny Boże!Czy-ż to nikczemne, martwe morzeI stepów tiurma niezamkniętaNa zawsze już mnie nudą spęta?
Stepowej trawy żółta grzywaFaluje wokół. Trawo żywa!I ty nie wróżysz nic, niebogo.A zresztą pytać niema kogo.
Comments
Loading comments…