Do H. Z. w Ukrainie
DO H. Z. W UKRAINIE.
Największa męka — we więzieniuPrzypomnieć wolność przeszłych dni.O tobie serce moje śni,Wolnością tyś mi była bowiem.Jak nigdy, — zdajesz się w marzeniuKwitnąca świeżem, młodem zdrowiem,A postać twoja taka cudna,Jak tylko może być ułudnaMarzenia zjawa na obczyźnie…Nie miałem ciebie w życiu, dolo,To może cię choć w pieśni wyśnię!Straconą wolność pieśń wyzwala;O przyjdź, uśmiechnij się choć zdala,Z za Dniepru spójrz, jak sny mię bolą…
Ach! oto widzę cię, jedyna:Wstajesz tam z za morza,Z mgły różowej się wynurzasz,Jak promienna zorza.Za sobą wiedziesz na swych blaskachMoje młode lata,Skinieniem ręki dziwy tworzysz:W drugim krańcu świataPrzedemną, niby powódź światła,Liman nasz i sioła,Wiśniowych sadów białe rajeI rzesza w nich wesoła.
A oto sioło to i ludzieKędy mnie, przybysza,U progów powitano: Bracie!Wejdź, gościnna krysza.I widzę: w chacie stara matka,Siwa własta rodu.Jak kornie, pomnę, z rąk jej brałemDzban złotego miodu!Czy też i dziś, jak w owe czasy,W jej świetlicach rojno?Czy też i dziś na wieczornicachMłodzi tańczą strojno,Jak ojcowie, po dawnemu —Aże świt zaświeci? —A wy, smagłe krasawice,Wy czarniawe dzieciŁady-wiosny i Daż-boga,Czyliż wciąż wesołoTan u starej rozwijaciePo świetlicy wkoło?A wśród nich ty, moja dolo,Czy wciąż płyniesz jeszcze?Święto moje czarnobrewe!Sny o szczęściu wieszcze!Czy twych ócz bławaty czarneWciąż oczarowująLudziom duszę? Czy i terazPróżno się dziwują
Twej urodzie? O jedynaMa miłości święta!Jeśli kiedy cię otocząW krąg dzieci-dziewczęta,I niewinnie zaszczebiocąW długi wieczór w zimie,Niechże tobie kto powtórzyWtedy moje imię.Ty zaś wówczas się uśmiechnijCicho, pokryjomu…Nie zdradź naszych dawnych rojeń…Nie zwierz ich nikomu…Mnie już dzisiaj nic nie boli…Modlę się w niewoli…
Comments
Loading comments…