Szewczenko)
Dumka I (Kondratowicz
Rzeka ciągle, choć powoli,Wpada w sine morze;Szuka Kozak swojej doli,A znaleźć nie może.Szedł, gdzie wicher go powionie,Gdzie poniosą oczy,Rozgrało się serce w łonie,Szeptał duch proroczy:
Poco gonisz się za marą,Gdzie cię oczy wiodą?Rzucasz ojca, matkę starąI dziewczynę młodą.W cudzej stronie — cudzy wszędzieWiarą i językiem;Tam zapłakać z kim nie będzieI pogwarzyć z nikim. —
Fale morskie! płyńcie w poleI brzegami trzęście:Kozak marzył spotkać dolę,A spotkał nieszczęście.Już żórawie powracały,W domu wytchnąć mogą;
Kozak, płacząc, poszedł dalejSwą ciernistą drogą.
Comments
Loading comments…