Iwan Podkowa (Szewczenko, tł. Kondratowicz, 1908)
W Zaporożu grzmi armata,Przed panem Iwanem.Zaporożec w dawne lataPotrafił być panem.Panowali, zdobywaliSwobodę i chwałę:Ledwie świadczą ich z oddaliKopce pozostałe.Oj! wysoko się wznosiłyNa polu kurhany,Gdzie legł Kozak do mogiłyW kitajkę przybrany.A mogiła kształtem wzgórzaAż obłoki bodzie,Wiatrom żale swe wynurza,Szepce o swobodzie.Pradziadowskiej świadek sławy,Powiadają młodzi;A wnuk słucha jej ciekawy,I piosnkę wywodzi.Och! szalano w Ukrainie,Licho daj go czartu!A w gorzałce, w miodzie, w winieNabywano hartu.Dobre niegdyś było życieW ukraińskiej stronie.Może sercu coś ulżycie,Gdy je wam wydzwonię.
Czarną chmurę wicher niesieZ Limanu wybrzeży,
Sine morze, jak zwierz w lesieRyczy, to się jeży.Gardziel Dniepru już rozlany, —Chłopcy! hej! do wiosła!Siądziem w czajki, pójdziem w tany,Byle woda niosła!Wypłynęło Zaporoże,Aż Liman czernieje.Grajże teraz, sine morze,Niechaj wiatr zawieje!Bije fala, płyńcie zdrowi,Ni ziemi, ni nieba,Aż drży serce... KozakowiTego tylko trzeba!Wiosło taktem gra wesołym,Wykrzykują radzi,Pan ataman płynie czołem,On wie, gdzie prowadzi.Chodzi z lulką po swej łodziI rozmyśla bacznie:Gdzie uderzyć mu przychodzi?Skąd robotę zacznie?Skręcił wąsy z gęstą miną,Czajkom stanąć każe,Podniósł kołpak, wstrząsł czupryną:Zguba tobie, wraże!Hej, mołodcy! droga znana,Ja Carogród minę;Lecz w Carogród do sułtanaPójdziemy w gościnę.Dobrze, ojcze atamanie,Zagramy w Bosforze!Dzięki, chłopcy! niech się stanie!I znów kipi morze.Pan ataman lulkę kurzy,Na brzegu usiadłszy,
Na niebiosach bada burzyI na falę patrzy.
Comments
Loading comments…