Iwan Podkowa (Szewczenko, tł. Kondratowicz, Antologia poetów obcych)

W Zaporożu grzmi armataPrzed panem Iwanem.Zaporożec w dawne lata,Potrafił być panem.Panowali, zdobywaliSwobodę i chwałę:Ledwie świadczą ich z oddali,Kopce pozostałe.Oj wysoko się wznosiłyNa polu kurhany.Gdzie legł Kozak do mogiły,W kitajkę przybrany.A mogiła, kształtem wzgórzaAż obłoki bodzie,

Wiatrom żale swe wynurzawynurza,Szepce o swobodzie.Pradziadowskiej świadek sławyPowiada jąPowiadają młodzi;A wnuk słucha jej ciekawyI piosnkę wywodziOch! szalano w UkrainieLicho daj go czartu!A w gorzałce, w miodzie, w winieNabywano hartu.Dobre niegdyś było życieW ukraińskiej stronie.Może sercu coś ulżycie,Gdy je wam wydzwonię.

Czarną chmurę wicher niesieZ Limanu wybrzeży,Sine morze jak zwierz w lesieRyczy, to się jeży.Gardziel Dniepru już rozlany —Chłopcy! hej do wiosła!Siądziem w czajki, pójdziem w tany,Byle woda niosła!Wypłynęło Zaporoże,Aż Liman czernieje.

Grajże teraz sine morze,Niechaj wiatr zawieje!Bije fala, płyńcie zdrowi,Ni ziemi, ni nieba,Aż drży serce Kozakowi.Tego tylko trzeba.Wiosło taktem gra wesołym,Wykrzykują radzi,Pan ataman płynie czołem,On wie gdzie prowadzi.Chodzi z lulką po swej łodziI rozmyśla bacznie:Gdzie uderzyć mu przychodzi,Zkąd robotę zacznie?Skręcił wąsy z gęstą miną,Czajkom stanąć każe,Podniósł kołpak, wstrząsł czupryną:— „Zguba tobie, wraże!Hej mołodcy! droga znana,Ja Carogród minę;Lecz w Carogród do sułtana,Pójdziemy w gościnę.“— „Dobrze, ojcze atamanie,Zagramy w Bosforze!“— „Dzięki chłopcy! niech się stanie!“I znów kipi morze.

Pan ataman lulkę kurzy,Na brzegu usiadłszy;Na niebiosach bada burzy,I na falę patrzy.Wład. Syrokomla.

Comments

Loading comments…