Za górami góry…
ZA GÓRAMI GÓRY… (URYWEK Z POEMATU.)
Za górami góry, chmurami spowite,Zasiane niedolą, krwi purpurą lite.Prometeja tam od wiekówOrzeł we krwi pławi,Co dzień chciwie targa żebra,Serce w szponach dławi;W szponach dławi, lecz nie wchłonieZ krwią do swej gardzieli;Serce bije nieustannie,Życiem się weseli.Nie umiera dusza nasza,Nie umiera wola;Zbir łakomy nie wyorzeNa dnie morza pola,Nie zakuje ducha żywych,Ni żywego słowa,Ani skruszy chwały Boga,Ani jej nie skowa.
Nie nam poczynać z Tobą zwady,Zrządzenia sądzić Twoich nieb:Nam jeno płakać, płakać, płakać,I chleb, powszedni gorzki chlebRozczyniać potem, krwią i łzami!Patrz, kąty pastwią się nad nami,A prawda, krwią upita, śpi.
Kiedy, kiedyż się ocuci?Kiedyż Ty, czuwaniemUmęczony, legniesz Boże,Kiedyż my powstaniem?Wieczność wierzym Twojej mocyI Twojemu słowu:Wstanie prawda, wstanie wolność,Tobie tylko znowuWszystkie ludy się pokłoniąW wiekuiste wieki, —A tymczasem łzami płyną,Krwią wzbierają rzeki!…................
Comments
Loading comments…