Chłopiec z ptaszkiem

„Ha! mam cię, figlarzu mały,Czekałem na cię dzień prawie cały.Dziś ja dla ciebie wstałem tak wcześnie,A co, czy słodkie moje czereśnie?Ho! ho! zjadałeś mi je już nie raz.Poczekaj, ptaszku, nie ujdziesz teraz!“Tak do szczygiełka mówił Jaś srogi,A ptaszek prawie umierał z trwogi.Chłopczyna w ręku mocno go trzyma,Z radości chciałby zjeść go oczyma,A biédny ptaszek struchlały wszystek,Drży jako listek.Biédny się prosi: „Kochane dziécię!Wypuść mnie, proszę; daruj mi życie;Miéj na mnie litość, chłopczyku luby,Nie żądaj przecie ptaszyny zguby!Wypuść mnie z ręki; ach, bo inaczéjMoja mi mama umrze z rozpaczy!I ty masz mamę droższą nad złoto,I tybyś nie chciał zostać siérotą!“

Żałość ptaszyny Jasia wzruszyła,Aż mu się w oku łza zakręciła;Zaraz więc ptaszka z ręki wysunął,A młody ptaszek wesoło frunął.

Comments

Loading comments…