Morze (Żukowski)
Translated from Russian by Stanisław Budziński
O ty morze milczące, lazurowe morze!Oczarowany nad twą przepaścią tu stoję.Ty żyjesz i oddychasz, łono twoje porzeI miłość i tęsknota, trwogi niepokoje.O lazurowe morze, o przestrzeni cicha!Odkryj mi tajemnice głębi twego łona:Czém się jego powierzchnia wstrząsa niezmierzona,Powiédz, czém wysilona twoja pierś oddycha?Czy cię ciągnie ku sobie z téj ziemskiéj niewoliDaleki nieba błękit jasny i uroczy?O! ty błogiém tchniesz życiem i nic cię nie boli;Tyś czyste, gdy cię blaskiem ono swym otoczy;Jasnym jego lazurem twoje fale płyną,I światła gorejące rozlewasz potoki,Pieścisz miłośnie nieba złociste obłoki,Radujesz się, gdy w głębiach twoich gwiazdy giną.A gdy się nagromadzą groźne, czarne chmury,Jakby odebrać chciały jasne niebo tobie,Ty się burzysz i ryczysz, a mgły kir ponury,Falą bijąc, pogrążyć chcesz w przepaści grobie.
I mgły znikną i chmury tobie nie dostoją;Lecz trwogą dawną obszar twój opanowanyDługo jeszcze ulękłe wznosi swe bałwany,I długi czas przeminie nim cię uspokojąPowróconego nieba pogoda, blask błogi!Zwodniczą jest powierzchni twéj spokojność miła,Bo głębina wód twoich pełną wtedy trwogi:Pieszcząc niebo, drżysz jeszcze, by go nie straciła.
Comments
Loading comments…