Pielgrzym (Scott)

Translated from English by Józef Bohdan Zaleski

I.Puśćcie mnie, puśćcie w podwórzec zamkowy,Pysznych podwojów odsuńcie wrzeciądze;Śnieg zimny bije, świszcze wiatr grudniowy,Zmokły, przeziębły — i błądzę i błądzę,

II.Nie jestem wcale natrętny podróżny,Wszystko mam z sobą, nie pragnę jałmużny;Wszakże ktokolwiek w tak okropnej nocy,Ma prawo ludzkiej zażądać pomocy.

III.Śniegiem zawiana znikła z oczu droga,Tu pokutnika zaskoczyła zima;Puśćcie mnie, puśćcie, zaklinam na Boga,Błogosławieństwo odbierzcie pielgrzyma.

IV.Wędruję z Rzymu, wspólnej naszej matki,Niosę odpusty i świętych ostatki,

Niechaj was o tem anieli ostrzegą:Puśćcie mnie, puśćcie, przez miłość bliźniego.

V.Przelękły zając kryje się do nory,Jeleń przy łani ucieka przez błonie,Ja biedny starzec, zwątlony i choryGdzież się, ach, gdzież się przed burzą uchronię?

VI.Z rozgłośnym hukiem wre rzeka burzliwa,Gniewna, wezbrana, w falach się rozpływa;Popłynę przez nią choć zimno i ciemno,Gdybym litości nie wzbudził nademną.

VII.Pukam i darmo... żelazne podwoje,Lecz twardsza od nich pana zamku dusza,Gdy go bliźniego los, ni lata moje,Ni proźba w imię Boga nieporusza.

VIII.Żegnam cię! niechaj Pan ziemi i nieba,Przedłuża w łasce i szczęściu twe lata,I oby nigdy nie było ci trzeba,Żebrać na starość litości u świata!

IX.O mury starca rozbiły się słowa...Ale pan zamku nie będzie miał ciszy —Ilekroć burza zaszumni grudniowa,W poświstach wiatru znowu je usłyszy.

X.Bo gdy po nocy, z jutrzenką rumianą,Mgły z po nad wody podniosły się rano:Falą rzucone pomiędzy opoki,Zimne pielgrzyma znaleziono zwłoki.

Comments

Loading comments…