Tiriel — VIII

Translated from English by Jan Kasprowicz

I Mnetha u bram ich spotkała, u bram ogrodu miłości:«Stańcie, lub z mego łuku spotka was śmierć uskrzydlona!»

I Tiriel stanął i rzecze: «Przecz słodki głos tak grozi?Wiedź mnie do Hara i Hevy! Jam Tiriel, król Zachodu».

Mnetha powiodła ich w namiot; Har i Heva wybiegliKu bramie. Gdy Tiriel poczuł dłonie starego Hara,Rzekł: «Słaby, omylny ojcze praw pozbawionych dzieci!Twe prawa i mądrość Tiriela znalazły kres swój w klątwie..Dla czego równe są prawa dla lwa i wołów cierpliwych?Przecz człowiek pod sklepem niebios pełza w postaci płazu?Pełza przez zim sześćdziesiąt po mgłą zalanej ziemi.

Dziecię wychodzi z łona; ojciec urabia mu głowę,Gdy matka na posłaniu bawi się bez troski, z psiną.Pierś niemowlęcia zimna, gdyż brak jej pokarmu matki;Odjęto mleko ustom, płaczącym z bolu i znoju.Drobne powieki wzniesione, otwarte drobne nozdrza...Bat kręci ojciec, by budzić do czynu leniwe zmysły,Batem wygania puste majaki niemowlęciaI potem słaba dziecina uczy się liczyć w piaskuŚlady stóp; a gdy truteń wyrośnie, że może się czołgać,Czarne jagody naokół gotują mu jad... Tym był Tiriel,Zmuszon wbrew woli się modlić, poniżać nieśmiertelnego duchaAże stałem się chytry, jako ten w Raju wąż,Pożerający wszystko, kwiaty, owoce, owadyI świergocące ptactwo; a teraz Raj mój przepadł.A groźna, piaszczysta pustynia, obraca syk ginącegoZ pragnienia w klątwę na ciebie, O Harze, ty ojcze omylnyPraw pozbawionych dzieci!... Przebrzmiały już moje słowa».

Skończył i śmiercią czcigodną legł u stóp Hara i Hevy.

Comments

Loading comments…